Jeden z najciekawszych blogów podróżniczych w Polsce!

W cztery strony świata

Porady, wskazówki, relacje Tanie podróżowanie Niesamowite zakątki świata

Aktualności

Malediwy na własną rękę - część III




Kolejny dzień na Malediwach pora zacząć - choć na zegarach dopiero kilka minut po godz. 9.00 termometry pokazują już ponad 27 stopni, a ma być jeszcze lepiej :)


Dziś zabieramy Was na bezludną wyspę - w tej części świata to akurat nic dziwnego. Same Malediwy składają się z ponad 1200 wysepek, z czego jedynie około 200 z nich jest na stałe zamieszkanych - z tej liczby ponad 100 stanowią luksusowe resorty przeznaczone tylko i wyłącznie dla turystów. Dopiero teraz widać jak mały odsetek stanowią takie miejsca jak Nilandhoo, gdzie można poznać prawdziwe oblicze tego kraju. Po 5-minutowym spacerze docieramy do naszego portu i tu mała niespodzianka - okazuje się że najbliższe 45 minut spędzimy na tej typowo rybackiej łodzi. Podobno pływa po Oceanie Indyjskim od kilkudziesięciu lat i dość dobrze sobie radzi - pora to sprawdzić!


Rzeczywiście, łódź choć może na taką nie wygląda, pokonuje fale za falą - w tyle zostawiając nasze Nilandhoo!


A nad prawidłowym przebiegiem rejsu czuwa 3-osobowa załoga :D


Tak wygląda środek naszej łodzi :)


Po drodze mijamy większe lub mniejsze lokalne wyspy, które również robią ogromne wrażenie. Akurat większość z nich w naszej okolicy jest zamieszkana.






Jak się okazuje pływając w tym rejonie świata trzeba bardzo uważać by ... nie wpłynąć na rafę koralową, która co jakiś czas pojawia się pod taflą wody, przy okazji zmieniając jej kolor w przeróżne odcienie błękitu. Co ciekawe, w podróży towarzyszą nam "latające ryby", które dzięki silnie rozwiniętym płetwom mogą wykonywać krótkie loty nad powierzchnią wody - niestety nie udało nam się jej złapać na zdjęciu, jednak poniżej zamieszczamy przykładową fotografię - szczerze, do tej pory nie wiedzieliśmy że coś takiego istnieje :)




fot. obroni.box.pl
Po ok. 40 minutach rejsu naszym oczom ukazuje się wreszcie cel podróży - jedna z ponad 1000 bezludnych wysepek na Malediwach!


Im bardziej się do niej zbliżamy, tym widoki stają się coraz bardziej niesamowite - musicie uwierzyć nam na słowo że na żywo wyglądało to jeszcze lepiej. Gdy spojrzymy na wymiary wyspy - 100x20 metrów - nie powinno dziwić, że do tej pory nikt na niej nie zamieszkał jeszcze na stałe.




Z racji tego że nasza łódź jest za duża by dopłynąć do samego brzegu - uniemożliwia to również liczna rafa koralowa otaczająca ten mały kawałek ziemi tzn. piasku - po zarzuceniu kotwicy przesiadamy się na motorówkę i po 3 minutach jesteśmy już na lądzie!





Proszę Państwa - witamy w prawdziwym raju!




Zanim wskoczymy do wody, najpierw chcielibyśmy zabrać Was na małą wycieczkę po wyspie. Będzie to dosłownie "mała wycieczka", bo te 100x20 metrów można obejść wolnym krokiem w niecałe 5 minut. Środek wyspy to praktycznie same palmy i typowa malediwska roślinność.




Nie brakuje również kokosów :)




Czasami przez tropikalną roślinność na serio trudno jest się przedrzeć.


Z perspektywy brzegu wygląda to jeszcze lepiej.






Idąc plażą zauważamy pływającą zaraz obok brzegu płaszczkę :)




Co ciekawe - temu małemu kawałkowi lądu dość poważnie oberwało się w 2004 roku - podczas Tsunami, które zahaczyło również o Malediwy. W miejscu, które widać poniżej na zdjęciu, jeszcze 12 lat temu stała altanka - w ciągu kilku minut całkowicie zniknęła ona z powierzchni ziemi. Roślinność przez ten czas zdążyła się odbudować, altanka niestety nie.


Najwyższa pora pokazać Wam jak wygląda podwodne życie na Malediwach - a jak twierdzą niektórzy jest ono jeszcze piękniejsze, niż te które znajduje się nad wodą. Tysiące kolorowych rybek, prawdziwe żółwie, rekiny, płaszczki i cudowna rafa koralowa + temperatura wody osiągająca prawie 28 stopni - to wszystko sprawie że gdy wejdzie się już do Oceanu, ciężko z niego wyjść. Najlepiej oddają to poniższe zdjęcia.




























Po ponad 2 godzinach w wodzie wracamy na ląd - a tu już szykuje się obiad :)




Przyrządzono go w typowo malediwski sposób, co ciekawe za rozpałkę posłużyły łupki kokosa.


Zaś same kokosy były podstawą pod ruszt. Dziś "szef kuchni" poleca lutjanusa, czyli potocznie zwanego czerwonego Lucjana. 


Oczywiście wszystkie stoły i krzesła przywiezione zostały z Nilandhoo - w każdym razie miejsce na obiad wymarzone!


Podano do stołu!


Na zegarach powoli dochodzi godz. 17, co oznacza że najwyższa pora wracać do domu - za godzinę słońce zajdzie całkowicie, a noc na Oceanie nie sprzyja powrotowi do domu. Warto wrócić szybciej z jeszcze jednego powodu - po wcześniej wspomnianym Tsunami na naszej bezludnej wyspie znaleziono dwa ciała, które podobno straszą tu po zmroku - nie będziemy tego sprawdzać - kotwice podniesione, kurs na Nilandhoo!


Po drodze na deser otrzymujemy kokosa.


A załoga wykorzystuje ten czas by złowić coś na kolację!


Malediwy powoli kładą się do snu!




Po około godzinie dopływamy na Nilnadhoo - tak kończy się nasz 3 dzień na Malediwach :)


Następnego dnia postanowiliśmy pozostać na naszej wyspie, zaraz po śniadaniu ruszamy na plażę.


O plaży na Nilnadhoo można byłoby pisać i pisać - na lokalnych ludziach nie robi już ona większego wrażenia - mają ją na co dzień, za to każdego turystę zachwyca i powoduje że po prostu chce się tu wracać. To idealne miejsce żeby się wyciszyć, pomyśleć o swoim życiu, a także do tego by po prostu o wszystkim zapomnieć. Jedynym minusem jest brak zimnego piwa - idealnie wpisywałoby się w tą scenerię - niestety, coś za coś - na Malediwach obowiązuje kategoryczny zakaz spożywania alkoholu, wyjątkiem są jedynie resorty ale o tym będziemy jeszcze pisać :)


Spacerując plażą można napotkać takie o to łupki kokosa.


Gdy wygrzewaliśmy się na słońcu, w pewnej chwili zauważyliśmy że w odległości dosłownie 2 metrów od nas, w wodzie coś się rusza. Było to za duże na zwykłą rybę, a z drugiej strony za małe na coś większego. Gdy podeszliśmy bliżej okazało się że to nic innego jak rekin - co prawda jeszcze mały - ale pomimo wszystko rekin. Faktem jest że na Malediwach rekiny to żadna sensacja, na szczęście te pływające blisko brzegu nie są dla człowieka szkodliwe, co innego gdy spotkamy się z rekinem żyjącym na głębokościach - w każdym razie według statystyk większą liczbę zgonów odnotowuje się tu od uderzenia w głowę spadającego kokosa (który czasem swoją wagą przewyższa nawet dobrą cegłę), niż od ataku rekina :)




Będąc na plaży mieliśmy okazję podpatrzeć również jak łowi się ryby - jeden z mieszkańców wyspy ustawił ogromną sieć i pozostawił ją gdzieś na godzinkę - rybołówstwo to jeden z głównych sektorów gospodarki państwa w którym zatrudnienie znajduje ponad 80% mieszkańców tego kraju.




A takie widoki znaliśmy do tej pory jedynie z pocztówek.


Po obiedzie, korzystając z chwili wolnego ruszamy w głąb wyspy - niby jest to tylko kilometr kwadratowy, w każdym razie mieszka tu ponad 1600 osób, więc na 100% jeszcze wszystkiego nie zobaczyliśmy :)


Najpierw trafiamy na największy plac na Nilandhoo, łącznie z główną sceną na której obchodzone są m.in. święta państwowe, a także te mniej doniosłe ale również ważne - lokalne. Zazwyczaj jednak plac służy jako boisko do piłki nożnej.




Idąc dalej natrafiamy na pola uprawne - co prawda nie ma ich tu wiele ale za to warzywa i owoce które się tu uprawia znacznie różnią się od tych naszych, polskich. Na zdjęciach poniżej bakłażany i arbuzy :)








Środkową część wyspy zajmuje meczet - może słów kilka o religii. Malediwy są państwem gdzie dominującym wyznaniem jest islam (98% społeczeństwa). Co ciekawe w kraju tym sama konstytucja nakazuje by wszyscy obywatele byli muzułmanami, posiadanie Biblii jest zabronione. Jest to jeden z 3 krajów na świecie w którym nie ma ani jednego kościoła katolickiego, a chrześcijańska działalność misyjna jest zabroniona. Jeśli któryś z obywateli Malediwów przejdzie na chrześcijaństwo, automatycznie traci obywatelstwo, na szczęście pozostałe 2% społeczeństwa - głównie pracownicy i animatorzy resortów nie są dyskryminowani przez państwo ze względu na swoją wiarę, o ile oczywiście za bardzo się z nią nie obnoszą. 


Ciekawa jest również historia tego kraju. Malediwy niepodległość uzyskały dopiero w 1965 roku - wcześniej znajdowały się pod protektoratem - początkowo holenderskim, później brytyjskim. Ślady te widać po dzień dzisiejszy m.in. po brytyjskich gniazdkach czy ruchu lewostronnym. W 2015 roku obchodzono 50 lat niepodległości, o czym przypominają grafiki praktycznie w każdej części tego państwa.


Oprócz tego na wyspie znajduje się też biblioteka, która służy nie tylko najmłodszym mieszkańcom wyspy. 


Skoro o najmłodszych mieszkańcach wyspy mowa - te 3 dziewczynki chodziły za nami chyba z 10 minut po to by na koniec zapytać o to czy zrobimy im zdjęcie - zrobiliśmy! :)



A oto zbiorniki na tzw. "deszczówkę", które wspomagają mieszkańców w momentach kiedy zapotrzebowanie na wodę wzrasta.


Przed wejściem do jednego ze sklepów spotykamy banany zerwane prosto z drzewa!


A za takie widoki kochamy Nilandhoo!


Dzień powoli zmierza ku końcowi, my zaś zapraszamy Was na kolejną część naszej relacji - tym razem zabierzemy Was do prawdziwego 5-gwiazdkowego resortu po to, by pokazać jak na Malediwach odpoczywają najbogatsi tego świata. Do zobaczenia! :)


Zapraszamy także do zapoznania się z innymi częściami relacji z naszej wyprawy na Malediwy:





O nas

Cześć

W cztery strony świata

Marek Podraza

Uważasz że podróże są tylko dla ludzi bogatych? Nie martw się, kiedyś myślałem podobnie! Do czasu aż postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze... I wiesz co? Świat jeszcze nigdy nie był tak dostępny i tak przystępny cenowo jak właśnie teraz. Bilet lotniczy za 9 zł? 10 dni na Malcie za 760 zł? A może 11 dni na Malediwach za 4000 zł? To nie żadne bajki ale budżety trzech przykładowych wypraw, które w ciągu ostatnich lat miałem okazję odbyć. Zamiast odkładać wszystko na później postanowiłem zacząć spełniać swoje marzenia - tu i teraz! A Ty na co czekasz? Znów masz tysiące wymówek? Pakuj się i ruszaj w świat - a nasz blog Ci w tym pomoże :)

Ciekawsza szata graficzna, lepsza jakość zdjęć i łatwość w odnajdywaniu przydatnych informacji - to tylko kilka zalet jakie przygotowaliśmy dla Was w nowej odsłonie naszego bloga. Dziękujemy za wszystkie 30 tys. odsłon bo jest to dla nas niesamowita motywacja - by robić dalej to co robimy!

37

ODWIEDZONYCH PAŃSTW

23

LATA W PASZPORCIE

72

LOTY SAMOLOTEM

195

TYS. PRZEBYTYCH KM

Wspomnienia

Niesamowicie błękitna woda, nieziemskie palmy i piękne, piaszczyste plaże - tak to właśnie Malediwy. Kraj z jedną z najmniejszych stolic świata, pełen uśmiechniętych i pomocnych ludzi. 1200 wysp - każdy znajdzie tu coś dla siebie! Spiesz się - z powodu ciągle podnoszącego się poziomu Oceanu za 100 lat po tym państwie ma nie byc już ani śladu. Jeśli chcesz zobaczyć jak wygląda raj na Ziemi to miejsce będzie idealne!

Malediwy 2016

W cztery strony świata

Podobno pieniądze szczęścia nie dają ale ... za pieniądze można dużo kupić. Chyba nie ma lepszego miejsca potwierdzającego tą regułę niż Dubaj - stolica światowego luksusu i przepychu. Tutaj wszystko musi być naj - najwyższy wieżowiec na świecie, największa sztuczna wyspa, najdroższe samochody. Miasto intrygujące, a zarazem przyciągające miliony turystów rocznie. Przyciągnęło i nas :)

Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie 2016

W cztery strony świata

Jedna z najmniejszych europejskich wysp na Morzu Śródziemnym, zarazem jedna z najbardziej urokliwych - tak, to własnie Malta. Życie płynie tu zupełnie inaczej, powoli, ludzie nigdzie się nie śpieszą. Piękne, piaszczyste plaże, błękitna woda oraz niezapomniane krajobrazy - to wszystko sprawie że do tego miejsca chce się wracać! I choć stolicę tego kraju zamieszkuje jedynie 6 tys. osób to po prostu mała wyspa na wielkie wakacje!

Malta 2015

W cztery strony świata

Kontakt
Prelekcje
tel. 696-920-020

Łączna liczba wyświetleń

Obsługiwane przez usługę Blogger.